Ekslibrisy, czyli niemal zapomniany element dawnych księgozbiorów

Godziny otwarcia

Godziny otwarcia muzeum
Dziś zapraszamy od 10:00 do 17:00

Ich nazwa jest tłumaczeniem z łaciny oznaczającym dosłownie „z książek”, a historia sięga odległych czasów. Za „prawzór” ekslibrisu niektórzy przyjmują bowiem znalezioną w Egipcie korespondencję jednego z faraonów, z inskrypcją informującą, że jej właścicielem jest Amenhotep IV.
W Europie ekslibrisy pojawiły się w połowie XIV wieku – w Polsce nieco później – i były niejako stemplami właścicieli, potwierdzeniem ich własności.
Pamiętać należy o tym, że w tamtych czasach księga była „towarem” niepowszednim, bardzo drogim, który nieczęsto pojawiał się poza murami bibliotek, klasztorów czy królewskich albo książęcych siedzib. Owe ozdobne znaki, którymi „pieczętowano” drogie sercu (i kiesie) woluminy pełniły więc funkcję ochronną, jednoznacznie wskazującą swego właściciela, ale także ponosiły wartość samej księgi. Nic więc dziwnego, że znakomita większość szacownych instytucji trudniących się zbieraniem dzieł oraz osób prywatnych, „zarażonych plagą bibliofilii”, posiadało ten unikatowy „stygmat”.
Różnorodność ekslibrisów była wielka: od niewielkich rysunków czy kilkusłownych grafik, po ogromne, ozdobne, nawiązujące do szlacheckich herbów przedstawienia osoby lub instytucji kolekcjonującej księgi.
Projektując znak ekslibrisu dawni graficy często umieszczali w nich charakterystyczne, powszechnie znane symbole, odnoszące się do pojęcia wiedzy, którą przecież niosły ze sobą księgi. Równie powszechne było przedstawianie jakiegoś znaku charakterystycznego dla profilu zbiorów, albo takiego, z którym wiązano zainteresowania jego kolekcjonera.
Ekslibrisy były wykonywane w różnych technikach. Najwcześniejszą była technika drzeworytu, zastąpiona niedługo potem przez miedzioryt. Ekslibrisy wykonywano także w technice linorytu, cynkografii czy sitodruku.
Na szczęście wiele z nich możemy dziś zobaczyć w bibliotekach i muzeach.
Jedną z takich instytucji jest Muzeum Poczty i Telekomunikacji we Wrocławiu. Posiada ono w swych zasobach kilkaset ekslibrisów. Wiele z nich dotyczy samego muzeum i jego eksponatów, w tym także zbiorów bibliotecznych.
Na szczególne zainteresowanie zasługują ekslibrisy pochodzące z połowy lat siedemdziesiątych XX wieku, wykonane dla Muzeum przez znanych polskich grafików.
Jednym z nich jest ekslibris zaprojektowany przez Konstantego Sopoćkę w formie starej pieczęci z wizerunkiem grającego na trąbce konnego pocztyliona.
Na innym, autorstwa Haliny Pawlikowskiej, widnieje zabytkowy telefon i znajdujący się z w ozdobnym kartuszu napis, informujący o pięćdziesięcioleciu Muzeum.
Kolejnymi są ekslibrisy Czesława Słani, Barbary Widłak czy Krystyny Pilickiej, wykonane w kilku wariantach wizerunkowych i barwnych.
Wiele z tych ekslibrisów zostało przygotowanych z okazji rocznic czy ważnych wydarzeń związanych z historią Muzeum Poczty i Telekomunikacji.
I choć trudno polemizować ze stwierdzeniem iż ekslibrisy swe najlepsze lata mają już za sobą, to warto zauważyć, że ostatnio powoli wracają „do łask”. Pozostaje więc cieszyć się z tego, że ich ciekawe i różnorodne przedstawienia coraz częściej zdobią książki znajdujące się w naszych prywatnych bibliotekach.